| Menu |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| |
Małysz widziałby sie w roli menadżera.
Weronika data 17.02.2010, o 14:18 (UTC) | | | 
Jednym z pytań, które do tej pory nurtowało wielu kibiców Adama Małysza zostało rozwiązane. A mianowicie Co ''Orzeł z Wisły'' będzie robił po zakończeniu kariery? Małysz wiąże swą przyszłość z zawodem menadżera.
"Najbardziej się chyba widzę w takiej właśnie roli. To takie moje ciche marzenie, ale na razie chcę jeszcze skakać" - powiedział trzykrotny medalista olimpijski.
Nad czym musiałby popracować?
"Nad angielskim. To w tej chwili podstawa. Ten język potrzebny jest wszędzie" - ocenił Małysz, który świetnie radzi sobie z niemieckim.
28 listopada 2009 roku "Orzeł z Wisły" zadebiutował jednak w jeszcze innej roli - komentatora telewizyjnego.
"Nigdy nie myślałem, by się na poważnie tym zająć. W tym zawodzie fajne jest to, że można porozmawiać o czymś na czym się człowiek zna" - uważa. Przyznał się jednocześnie, że dopadł go wtedy ogromny stres.
"Wolę siedzieć na belce niż przed mikrofonem. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłem, ale wspominam to jako fajną zabawę i możliwość podzielenia się swoimi uwagami z publicznością" - powiedział.
Małyszowi trudno w tej chwili ocenić, czym będzie się zajmował po zakończeniu kariery. "Czy skoki narciarskie nadal będą tak popularne w Polsce? - zastanawiał się
''Mam nadzieję, że tak i będę do tego dążył. Zawsze sobie powtarzałem, że jak już skończę, to chciałbym cały czas uczestniczyć w tym sporcie. Ciężko by mi było odłożyć narty w kąt i w ogóle nie myśleć o skokach" - odparł.
Adam Małysz w olimpijskiej rywalizacji w Whistler sięgnął w sobotę na normalnej skoczni po srebrny medal. To jego trzeci krążek wywalczony w igrzyskach. Osiem lat temu zdobył srebro i brąz w Salt Lake City. Konkurs na dużej skoczni w Kanadzie zaplanowano na sobotę na godz. 20.30 czasu polskiego.
źródło: sport.onet.pl | | | |
|
Małysz: Stawiałbym na Ahonena.
Weronika data 17.02.2010, o 14:16 (UTC) | | | 
Powszechnie wiadomo, że wśród skoczków panuje rywalizacja, jednak nie wszyscy patrzą na siebie przez pryzmat walki. Adam Małysz, gdyby nie startował w konkursie w Whistler na obiekcie dużym kibicowałby Ahonenowi.
''On miał na igrzyskach zawsze pecha. Czwarte miejsce go lubi. Jest to niesamowity, wielkiej klasy zawodnik. Wystarczy wspomnieć, że jako jedyny w historii pięć razy wygrał Turniej Czterech Skoczni'' - przypomniał "Orzeł z Wisły".
Ahonen ma jednak również rysy w karierze, o których napisał w autobiografii. Ukazała się ona, gdy Fin ogłosił zakończenie kariery. Przyznał się w niej między innymi do tego, że na mamucich obiektach startował często pod wpływem alkoholu. Przed sezonem olimpijskim wznowił treningi.
''Jane wydał książkę, bo zakładał, że nie wróci do skakania. Został za pewne słowa bardzo skrytykowany. Napisał, że w kadrze byli gorsi od niego, pili więcej, rozrabiali. Pamiętajmy jednak - sport jest tylko sportem. My tak samo jak wszyscy jesteśmy ludźmi i czasem też nam się coś od życia należy'' - podkreślił Małysz.
Dodał jednocześnie, że "upijania się w trupa" nie pochwala. ''Jeżeli czasem się piwa, lampki wina, czy szampana napijemy, to na pewno nie jest to jakiś grzech'' - uważa.
Trzykrotny medalista olimpijski zdaje sobie sprawę z tego, że są też tacy zawodnicy, którzy nadużywają alkoholu. ''Tego nie wolno popierać i doskonale o tym wiemy. Na pewno Finowie należą do takich, którzy gdzieś tam ten problem z alkoholem zawsze mieli'' - przyznał.
Olimpijski konkurs na dużej skoczni zaplanowano w Whistler na sobotę na godz. 20.30.
źródło: sport.onet.pl | | | |
|
IO w Vancouver: Ammann nokautuje rywali na III treningu!
Natalia data 16.02.2010, o 20:00 (UTC) | | | 
W dzisiejszych treningach zwyciężył Janne Happonen, uzyskując najlepszą odległość w drugiej serii. Fin oddał skok na 141m. Tuż za nim na drugim miejscu znaleźli się ex aequo Harri Olli, oraz Krzysztof Miętus. Obydwoje lądowali na 137,5m.
W treningu brał udział także złoty medalista ze skoczni normalnej Simon Ammann. Uzyskał on 134,5m z belki nr.18. Dalej od Szwajcara skakali jeszcze Anders Jacobsen (135,5m) czy też Noriaki Kasai (136,5m).
Nieco słabsze rezultaty osiągneli polscy skoczkowie. Adam Małysz lądował na 131,5m. Stefan Hula uzyskał 127,5m oraz Kamil Stoch odleciał na 114,5m.
Po raz kolejny świetnie spisał się Łukasz Rutkowski, który oddał skok na odległość 133,5m.
W pierwszym oficjalnym treningu na dużej skoczni zwyciężył Anders Bardal. Norweg poszybował na odległość 139m (26 belka). Na drugim miejscu znalazł się Stefan Read (136,5m), trzeci wynik uzyskał Matti Hautamaeki (136m).
Pierwszy wtorkowy trening rozpoczął się z pół godzinnym opóźnieniem, z powodu mgły i obfitych opadów śniegu, które utrudniły przygotowanie obiektu.
Bardzo dobry pierwszy skok na dużym obiekcie oddał Adam Małysz. Polak poszybował na 135 metr z belki startowej nr 22. Lepiej od naszego skoczka z tego samego rozbiegu skoczyli tylko Matti Hautamaeki (136m) oraz Harri Olli (135,5m).
Dalej od Adama Małysza poszybował Krzysztof Miętus, który uzyskał 135,5m, jednak startował on z dłuższego rozbiegu (nr 26).
Daleko lądowali także pozostali nasi kadrowicze. Łukasz Rutkowski poszybował aż na 131,5m (8. lokata), Kamil Stoch uzyskał 130,5m (12. miejsce), a Stefan Hula wylądował na 125,5m (21. miejsce).
Większość czołowych zawodników, w tym Simon Ammann, Gregor Schlierenzauer czy Thomas Morgenstern odpuściła pierwszą serię treningową.
Simon Ammann w III treningu, oddał skok na odległość 143m, startując 4 belki niżej niż jego rywale. Andreas Kofler zanotował 142m. Jedynie pól metra krótszy był skok Andersa Jacobsena. Na 140m, lądował Janne Happonen. Piąty rezultat należał do Stefana Huli, zawodnik osiągnął 138,5m.
Pozostali Polacy skakali teraz nieco słabiej. Adam Małysz uzyskał 130 metrów, co dało mu 19. miejsce ex aequo z Andreasem Kuettelem i Mattim Hautamaekim. Kolejne dwa miejsca także zajęli nasi reprezentanci, Łukasz Rutkowski (128m) oraz Krzysztof Miętus (127,5m). Krócej skoczył natomiast Kamil Stoch, 126 metrów dało mu 27. lokatę. | | | |
|
Kto jest dla mnie prawdziwym bohaterem?
Weronika data 16.02.2010, o 15:34 (UTC) | | | 
20 lat i pasmo sukcesów. Gregor Schlierenzauer od soboty do prywatnej galerii może dołożyć także brązowy medal olimpijski z normalnej skoczni w Whistler. W rozmowie z PAP mówi o smaku medalu, cenie popularności i dziewczynie, której nie ma.
Jak smakuje ten brązowy medal?
Gregor Schlierenzauer: Jak połączenie mon cheri i merci. Trochę słodyczy, trochę goryczy.
Goryczy?
Przecież mogło być lepiej.
Które z pytań dziennikarzy najbardziej pana denerwuje?
Niech pani zgadnie.
Może te o oczekiwania na dużej skoczni?
Pudło. Czy mam już dziewczynę.
I jaka pada odpowiedź?
Ciągle ta sama, czyli nie. Teraz już potrafię się z tego śmiać, ale wcześniej denerwowało mnie, że ludzie koniecznie chcą ingerować w moją prywatną sferę.
Jest pan osobą publiczną. Kibice chcą wiedzieć wszystko.
Zdaję sobie z tego sprawę. Staram się nauczyć z tym żyć, ale nie jest to łatwe. Ceną popularności jest to, że nie mogę zachowywać się jak normalny człowiek. Muszę uważać na wszystko i wszędzie. Jestem pod ciągłą obserwacją i wpadka wiele by kosztowała.
Gdy stał pan na podium na Medal Plaza w Whistler, jakie uczucia panu towarzyszyły?
Miałem gęsią skórkę. Dopiero wtedy do mnie dotarło, co ja zmajstrowałem. Oddałem w swoim życiu dwa skoki w igrzyskach i mam medal.
Nie boi się pan, że kiedyś to pasmo sukcesów się skończy? Na razie nie zaznał pan smaku prawdziwej porażki.
Zdaję sobie sprawę z tego, że życie nie polega tylko na miłych jego stronach i czasami trzeba z niebios zejść na ziemię. Tak będzie też w moim przypadku. Gdy przestanę być w czołówce postaram się jeszcze bardziej konsekwetnie pracować. Sztuką będzie właśnie wtedy nie zwalniać. Nie chcę teraz o tym myśleć. Jestem jednak przekonany o tym, że z porażkami też będę potrafił żyć. Po tym poznaje się gwiazdę.
Czuje się pan już gwiazdą?
Prawdziwa gwiazda potrafi cieszyć się tym, co osiągnęła, ale nie traci gruntu pod nogami. I wie pani, kto jest dla mnie prawdziwym bohaterem?
Kto?
Lekarz, który przez 24 godziny walczy o życie pacjenta.
Źródło: PAP | | | |
|
Wicemistrz na zakupach !
Weronika data 16.02.2010, o 15:16 (UTC) | | | 
Adam Małysz, po zdobyciu srebrnego medalu Igrzysk Olimpijskich nie próżnował, lecz rzucił się w wir zakupów. Za pieniądze, które wpłyną na jego konto, co prawda mógł kupić więcej, ale nie wydał mało bo ponad 400 złotych.
Nie musiał jechać daleko. Poszedł do położonego na terenie wioski olimpijskiej sklepu z ubraniami i gadżetami wyprodukowanymi specjalnie na trwające igrzyska. Nic dziwnego, że nie szukał niczego innego. Dzięki odniesionemu w sobotę sukcesowi impreza w Kanadzie będzie mu się świetnie kojarzyć. Na wybranie odpowiednich podarunków Adam potrzebował kilkunastu minut. Kupił torbę dla córki oraz dwie pary czerwonych rękawiczek z charakterystycznym dla kraju gospodarza igrzysk białym liściem klonowym.
Na jednym z regałów znalazł jeszcze pamiątkę dla siebie - dwie repliki numerów startowych z igrzysk w Vancouver.
Zakupy nie były tanie. Za upominki dla rodziny Małysz zapłacił 147 dolarów, czyli nieco ponad 400 złotych. Wydatek nie uszczupli jednak jego budżetu. Za srebro dostanie od Polskiego Komitetu Olimpijskiego 150 tysięcy złotych.
To już trzeci medal olimpijski w karierze naszego wspaniałego skoczka. Który z nich jest najcenniejszy dla niego?
''Nie będę ich dzielił. Tak samo jak nie odpowiem, w którym sezonie było najtrudniej wygrać Puchar Świata. W każdym było bardzo ciężko. Z roku na rok wszystko przychodzi mi trudniej. Muszę więcej trenować, bardziej przykładać się, by tych młodzików doganiać. Ale mój wysiłek nagradzany jest takimi wydarzeniami jak ostatnie. To coś wspaniałego'' – mówi Małysz.
Zapowiada też, że to nie koniec jego sukcesów w Kanadzie.
Po sobotnim konkursie powiedziałem Maćkowi Maciusiakowi: „Kamień spadł mi z serca. Zobaczysz, że na dużej skoczni będzie mi łatwiej”.
''Medal zdobyłem, cel został osiągnięty. Gdyby tak się nie stało, miałbym kolejny tydzień czekania. Pewnie nie byłbym w stanie znaleźć sobie miejsca w wiosce. Byłem mocno zmotywowany i zapowiadałem walkę o podium. Ale to jeszcze nie koniec. Chcę udowodnić, że to nie był przypadek. Gdyby ktoś dawał mi teraz srebro za konkurs na dużej skoczni nie wziąłbym. Mam zamiar walczyć o złoto – nie ukrywa Małysz.
źródło: ''fakt'' | | | |
|
OOM w Karpaczu !
Weronika data 16.02.2010, o 15:07 (UTC) | | | 
W cieniu Igrzysk Olimpijskich , młodzi skoczkowie oraz kombinatorzy norwescy będą rywalizować nie w Whistler, lecz w Karpaczu na Ogólnopolskiej Olimpiadzie młodzieży.
W imprezie wezmą udział juniorzy A oraz juniorzy B. Organizatorzy zaplanowali dwa konkursy w skokach (po jednym w Karpaczu oraz w Lubawce) oraz dwa w kombinacji norweskiej (w Karpaczu).
Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży jest największą sportową imprezą młodzieżową w kraju, rozgrywaną w sportach letnich, zimowych, halowych i przełajowych. Skoki narciarskie i kombinacja norweska to dwie z trzynastu dyscyplin zimowych, w których rywalizują młodzi zawodnicy.
Program zawodów:
16.02.2010
Treningi oficjalne
17.02.2010 Karpacz - Orlinek (HS95)
9:00 - 10:00 skoki do kombinacji
11:00 - I Otwarty Konkurs Skoków
14:00 - bieg do kombinacji (trasa Karpacz Górny 7,5 km/10 km)
18.02.2010 Lubawka (HS95)
10:30 - trening
11:30 - trening oficjalny
12:30 - II Otwarty Konkurs Skoków
19.02.2010 Karpacz - Orlinek (HS95)
9:00 - II konkurs skoków do kombinacji
13:00 - bieg do kombinacji (trasa Karpacz Górny 7,5 km/10 km) | | | |
|
|
|
|
|
|
|
| |
Copyright by skijumning-team.pl.tl
|
|
|
|
|
|
|
|